Wpadka na zaręczynach

miniaturka wpisu

Oczywiście tytuł jest mocno przesadzony 🙂 Chcę na przykładzie pokazać jak wyglądają zaręczyny od strony fotografa.Dość wyjątkowo, autor filmu Jared Polin, wspomina o wpadce. Ale zanim przejdziemy do filmu, w skrócie co się wydarzyło. Jared miał zadanie uwiecznić moment zaręczyn w studio telewizji 6ABC. Wszystko idzie sprawnie i zostało przemyślane. Jednak w momencie kiedy napis „Czy poślubisz mnie?” został wyświetlony, wydarzyło się coś co było trudne do przewidzenia.

Podczas wykonywania zdjęć aparat zarejestrował czarne paski na ekranie. Nie jest to wina aparatu, efektu migotania również nie widać w wizjerze. Dopiero na końcowym zdjęciu na ekranie aparatu. A na ekran w takich momentach jak zaręczyny żaden fotograf nie spogląda. Ta drobna lekcja, pokazuje z jak wieloma rzeczami fotografowie spotykamy się. Ciągle musimy analizować i brać pod uwagę wiele czynników które mogą zniszczyć zdjęcia są to tabliczki „wyjście ewakuacyjne”, gaśnice, czerwone znaki przyklejone często na białych ścianach sal weselnych itd. itp. Rzeczami których często z drugiej strony nie widać.

Taka sytuacja to nie jednostka

To samo może zdarzyć się w różnych momentach dnia ślubu. Kiedy wjeżdża tort, a na sali weselnej na moment ktoś włączy oświetlenie które dotychczas było nie używane. Zauważyłem ostatnio podczas ślubu, u siebie w rodzinnej miejscowości w kościele po częściowej wymianie oświetlenia mimo ustawień sztywnych: czas, przesłona, czułość aparat rejestrował zdjęcia o różnej jasności. Oczywiście ludzkie oko kompensuje efekt i nie zauważamy tego. Po trzech zdjęciach włączyłem wykrywanie migotania i problem zniknął.

Czy jest z tego wyjście?

Wpis ma za zadanie uczyć, ponieważ wiele osób – również ja – często zapominam o migotaniu światła. Stąd kiedy Jared na zdjęciach testowych miał wszystko w porządku, po zmianie kolorów i napisu nie mógł już za wiele zrobić. Mógł próbować szybko zmienić czas naświetlania, aby walczyć z częstotliwością odświeżania ekranu, gdyby wiedział że problem powstaje – widać to dopiero po zdjęciach inaczej mówiąc obraz w wizjerze ‚nie migocze’.

Czy można przewidzieć to przed zdjęciem?

Tak, raz doświadczenie i nauka o sztucznym oświetleniu. Dwa w nowych aparatach istnieje funkcja ostrzegania o możliwości powstania efektu Flicker’ingu. W przypadku Canona 5D MKIV takie ostrzeżenie można włączyć w wizjerze podczas fotografowania. Ostrzeżenie opisuje migająca ikona Flicker z wykrzyknikiem, wtedy muszę dopasować ustawienia lub włączyć opcję która wykryje i postara się ominąć efekt za Was. Ma to swoje minusy, aparat spowalnia zdjęcia seryjne oraz wyzwolenie migawki. Co za tym idzie zdjęcie może zostać wykonane ułamek sekundy później niż chcielibyśmy. Inną sprawą jest fotografowanie aparatem bez-lusterkowym, które często posiadają elektroniczny wizjer w którym na ułamek sekundy po wykonaniu zdjęcia widzimy je zamiast sceny przed aparatem. Istnieje wtedy szansa wykrycia problemu tuż po pierwszej klatce.

Wracając do zaręczyn, najważniejsze że momenty w których fotografował Jared Polin były odpowiednie. Muszę jednak wspomnieć, że nie zawinił sprzęt, a drobny czynnik ludzki. Uważam że Jared wykonał kawał dobrej roboty fotografując i przygotowując się do tego momentu. Para która zaręczyła się na szczęście zaakceptowała co się wydarzyło, uważają że wszystko jest w porządku. W końcu najważniejsze jest przyznać się do błędu, a czy jest on na tyle rażący? Nie sądzę. Twarze i momenty są w porządku, szersze kadry zapewniły ładny obrazek z napisami. Również sfilmował dla nas bloga, sfilmował też z Canona 6D MKII całe zaręczyny z mikrofonem kierunkowym. Z perspektywy żaby, ale musiał ukryć tę kamerę. To właśnie dlatego często kadry technicznie przeciętne, są warte znacznie więcej.

Film z perspektywy kamery zamontowanej na aparacie:

Do wpisu zachęciła mnie wczorajsza sytuacja kiedy na ścieżce na Górę Chełmską w Koszalin wybrałem się aby wykonać panoramę 360 stopni oraz rozgrzać drona. Wracając widzę całującą się parę i raptem, chłopak krzyczy że potrzebuje fotoreportera. Obejrzałem się wkoło a tam tylko my w trójkę.. tak przeszło mi przez myśl, że będą zaręczyny… a ja tylko dron i telefon. Ale pamiętajcie najlepszym aparatem jest ten który macie ze sobą. Uczcie się na błędach, pozdrawiam Michał.

Komentarze